W ostatnich tygodniach prowadziliśmy rozmowy z firmą Lummico, liderem na rynku e-papieru, i pojawiła się szansa na współpracę.
„Kiedy pojawiły się dodatkowe udziały, nie chciałem ich oferować byle komu. Zdałem sobie sprawę, że moi byli szefowie będą najlepszymi partnerami w tym przedsięwzięciu, więc najpierw skontaktowałem się z nimi, a oni od razu się zgodzili. Chociaż nadal jestem większościowym udziałowcem i prezesem, Kamil i Radosław zasiadają w zarządzie i wnoszą swoją wiedzę z poszczególnych dziedzin” – mówi Michał Onoszko, prezes Lummico.
Łukasz Skalski, były już partner Michała, niedawno poczuł zew przygody i postanowił podążać za swoimi marzeniami; zaczął od przepłynięcia najdłuższej polskiej rzeki – Wisły – na kajaku powietrznym. Kiedy przygotowywał się do pokonania ponad 1000 km rwących wód spływających z gór do morza, dyrektorzy Riverdi otrzymali ofertę wykupienia jego udziałów w firmie, co zaowocowało nawiązaniem współpracy między Riverdi a Lummico. W pewnym sensie to jak powrót do domu, bo obaj założyciele pracowali w Riverdi kilka lat temu.


Łukasz Skalski – współzałożyciel Lummico, Radosław Fularczyk – dyrektor zarządzający Riverdi
Firma Lummico została założona w 2018 roku przez dwóch ekspertów: Michała Onoszko i Łukasza Skalskiego. Łukasz to świetny inżynier, zwłaszcza gdy chodzi o systemy wbudowane i ich programowanie. Jest wysokiej klasy specjalistą od Linuksa, uważanym za jednego z najlepszych w kraju, i z pewnością można go nazwać kimś naprawdę wyjątkowym. Z kolei Michał to świetny inżynier mechatronik, organizator, pomysłodawca i inicjator różnych przedsięwzięć – potrafi zrobić praktycznie wszystko na wysokim poziomie. Razem założyli firmę, która specjalizuje się w modułach e-papieru.


Dlaczego Lummico jest tak interesujące?
Produkt firmy Lummico to nie tylko e-papier z PCB (bo właśnie tak proste są moduły e-papieru: zwykły mikrokontroler i mała płytka wyświetlająca obraz). Inżynierowie z Lummico poświęcili mnóstwo czasu na zgłębienie i zmodyfikowanie zasad działania technologii e-papieru. Steruje się nim za pomocą przebiegu sygnału – to znaczy to, jak, w jakiej kolejności i jak długo podajemy napięcie na obracające się cząsteczki e-papieru, w dużym stopniu wpływa na to, ile energii zostanie zużyte w tym procesie, jak szybko się on odbędzie, jak płynnie przebiegnie i ile z poprzedniego obrazu zostanie zachowane. Jednym z problemów z e-papierem jest to, że kiedy wyświetlacz wyświetla nowy obraz, cząsteczki muszą się dosłownie obrócić – a ten proces nie jest idealny. To właśnie umiejętność dobrego kontrolowania tego procesu pozwala uzyskać nowy obraz przy niskim zużyciu energii, szybko, z dobrym kontrastem i bez śladów poprzedniego obrazu. Właśnie nad tym firma Lummico spędziła mnóstwo czasu. Kiedy już osiągnęli tę kontrolę, zaczęli zastanawiać się, gdzie najlepiej wykorzystać ten potencjał.
Bateria, która działa wiecznie? A może urządzenie, które w ogóle jej nie potrzebuje?
Głównym produktem firmy Lummico są tagi elektroniczne. Są one albo aktywne – zasilane baterią – albo pasywne – bezbateryjne. Te aktywne mogą działać naprawdę długo; przy określonej liczbie odświeżeń dziennie bateria może wystarczyć na cały okres eksploatacji urządzenia, czyli około 10–15 lat. Z kolei te pasywne zasilane są wyłącznie polem magnetycznym podłączonego czytnika, a od niedawna także przez telefon komórkowy.
Kiedy już mamy kontrolę nad e-papierem, musimy wysłać dane – obraz i treść – na wyświetlacz. Lummico zazwyczaj robi to przez NFC. NFC należy do rodziny technologii RFID, czyli bezstykowych kart, płatności bezprzewodowych i komunikacji krótkiego zasięgu. I tak jak karta płatnicza, nie ma w środku baterii, ale komunikuje się, czerpiąc energię z czytnika lub telefonu. Przyłożysz kartę do czytnika, karta się budzi, pobiera energię z czytnika i następuje wymiana danych. To całkiem proste, bo zapotrzebowanie karty na energię jest znikome, jednak w przypadku odświeżania ekranu e-paper tak nie jest – potrzeba więcej energii (choć wciąż stosunkowo niewiele w porównaniu z wyświetlaczami LCD czy TFT). Mamy więc dylemat: czy przesyłać energię, czy dane? Firma Lummico bardzo sprawnie rozwiązała ten problem. Energia jest cały czas kontrolowana, a dane są wysyłane w przerwach między transferami energii. Odbywa się to za pomocą oprogramowania po stronie czytnika – telefonu komórkowego lub tagu, który odbiera dane. Zbudowanie tego wszystkiego nie jest takie proste, ale jak już to zrobisz, masz tag bez baterii. Taki tag jest w zasadzie „martwy” – nic się z nim nie dzieje, dopóki nie zbliżysz do niego czytnika lub telefonu komórkowego, żeby przekazać mu energię. To świetne, ekologiczne rozwiązanie.


Wyobraźmy sobie regały magazynowe w centrum dystrybucyjnym, gdzie znajdują się dziesiątki tysięcy pozycji. Jeśli użyjemy tagów z bateriami o długiej żywotności, które działają pięć lat, a nawet wiecznie, to i tak daje to ogromną liczbę baterii. Właśnie w tym momencie widać, jak bardzo ekologiczny jest tak naprawdę tag bezbateryjny. Taka etykieta może działać bardzo długo, nie wymagając żadnych czynności serwisowych. Będzie działać przez 10–15 lat, nie ulega zużyciu i nie wymaga konserwacji.
Harry Potter, tagi z e-papieru i możliwe zastosowania


Czasami inspiracja pojawia się z zupełnie nieoczekiwanych stron. W tym przypadku wszystko zaczęło się, gdy Michał obejrzał „Harry’ego Pottera” i zobaczył ruchome obrazy na ścianie zamku. Był tak zafascynowany pomysłem stworzenia takiego produktu, że postanowił go zrealizować – i w ciągu miesiąca powstała firma Lummico. Chociaż zdjęcia, które poruszają się, gdy przechodzisz obok, wciąż czekają na opracowanie, firma zaangażowała się w inne niesamowite projekty.
Lummico i Riverdi będą tworzyć produkty na zamówienie dla klientów, którzy chcą mieć etykietę z e-papierem z customizacją dostosowaną do konkretnych potrzeb związanych z danym produktem. Ponieważ niewiele osób specjalizuje się w tej dziedzinie, do konkretnych zleceń angażowani są doświadczeni freelancerzy w zależności od branży, bo zastosowań zarówno aktywnych, jak i pasywnych etykiet jest naprawdę mnóstwo.
Etykiety te zastąpią etykiety sklepowe, magazynowe, cenowe, informacje na drzwiach hotelowych, ulotki do leków i wszelkie informacje wyświetlane na papierze, które wymagają systematycznej aktualizacji. Żeby się nie niszczyły, etykiety mogą być elastyczne – to etykiety z e-papieru, które nie są umieszczone na szklanym podłożu, tylko na folii, którą można zginać. PCB można też wykonać na miękkiej powierzchni, tzw. FPC – elastycznym obwodzie drukowanym, dzięki czemu etykietę da się umieścić na nierównych lub zakrzywionych powierzchniach. Wkrótce pojawi się w sklepach, a już teraz można ją zamówić w przedsprzedaży.
Etykiety na leki
Podczas opracowywania leków preparaty są testowane, przechodzą przez różne etapy i przemieszczają się między różnymi fabrykami oraz centrami dystrybucyjnymi w specjalnych, wielokrotnego użytku plastikowych skrzyniach; każda z nich ma etykietę, którą trzeba aktualizować na każdym etapie. E-tag, który można aktualizować, sprawia, że proces ten jest o wiele łatwiejszy i szybszy niż naklejanie milionów nowych etykiet po drodze. Wystarczy po prostu wgrać nową treść, a nawet zapisać dodatkowe informacje, które nie są widoczne na wyświetlaczu. Identyfikowalność przesyłki jest nieporównywalnie lepsza i o wiele bardziej profesjonalna niż w przypadku naklejek.


Ekspozytory typu „grip”
Wyświetlacz Grip to ekran typu e-paper wbudowany w uchwyt, który można trzymać w autobusie lub innym środku transportu publicznego. Obecnie w uchwycie wsuwa się kartkę papieru, więc gdy pasażer, trzymając się poręczy, zacznie się nudzić, może przeczytać, co ma w ręku – na przykład „zeskanuj kod i kup bilety do kina 20% taniej” albo inne reklamy czy informacje. W Wielkiej Brytanii istnieje już taki projekt, ale zamiast karteczek papierowych uchwyt ma wyświetlacz e-papierowy, który można aktualizować. Daje to też możliwość przyłożenia telefonu komórkowego do wyświetlacza, dzięki czemu za pomocą komunikacji NFC uruchamia się konkretna akcja – od razu trafiamy na stronę internetową, dostajemy zniżkę w lokalnej restauracji albo dodajemy wydarzenie do kalendarza. Jest nawet wersja z wbudowaną komórką słoneczną, która może wyświetlać reklamy w pętli.
Tagi produkcyjne
Niemiecka firma zamówiła etykiety do skrzynek produkcyjnych, w których przewozi się elementy do montażu. W procesie produkcyjnym każda skrzynka z etykietą podąża za montowanym produktem. Skrzynka trafia do pierwszego pracownika, który wykonuje pewne czynności przy częściach; skanuje on etykietę swoim czytnikiem, a system wyświetla informację, że pracownik zaczyna pracę nad tym elementem. Jest tam dokładny zapis czasu: kiedy zaczął, kiedy skończył i podsumowanie tego, co robił. Jeśli dojdzie do awarii jakiegoś mechanizmu, np. skrzyni biegów w samochodzie, wiemy, kto, jak i kiedy to zamontował; mamy kompletne statystyki. Może się okazać, że dana osoba odpowiada za 30% wadliwych produktów, co oznacza, że robi coś nie tak i może potrzebować ponownego przeszkolenia. Etykietowanie to nie tylko wyświetlanie informacji, ale także wszystkie dane zapisane w pamięci.




Numer identyfikacyjny firmy
Karta identyfikacyjna ze zdjęciem może służyć do otwierania drzwi albo do płacenia w firmowej stołówce. Zazwyczaj, gdy firma ma gościa, drukuje się dla niego plastikową kartę, z której korzysta podczas pobytu, a potem, pod koniec dnia, jest ona przecinana i wyrzucana. U nas po prostu programujemy tag elektroniczny od nowa i używamy go dla kolejnego gościa. Nie trzeba go wyrzucać ani wymieniać.
Gabinet lekarski
Ponieważ gabinety lekarskie są często wspólne, trzeba mieć aktualne informacje o tym, kto jest w środku, jakie są godziny pracy itp. – personel musi często wymieniać papierowe kartki. Jeśli na drzwiach jest elektroniczna tabliczka, sam lekarz może zaktualizować informacje za pomocą telefonu: „Dzisiaj otwarte do 17:00”.


Czy papier nie jest tańszy?
Można by powiedzieć, że wymiana kartki papieru zawsze będzie tańsza niż zakup etykiety elektronicznej, ale czy na pewno? Ktoś musi napisać, wydrukować, wyciąć, a często także przeprowadzić laminowanie tej karty. Do tego potrzebny jest komputer, drukarka, nożyk, laminator i ktoś, kto się tym zajmie. A potem po prostu wyrzucamy tę kartę.
Kilka lat temu firma Riverdi złożyła wniosek o dofinansowanie z UE na nasze moduły z e-papierem do przystanków autobusowych; chcieliśmy stworzyć elektroniczne rozkłady jazdy, ale dostaliśmy odpowiedź, że na przystankach nigdy nie pojawią się elektroniczne wyświetlacze, bo papier jest tańszy. Dzisiaj wszystkie przystanki autobusowe przechodzą na wyświetlacze elektroniczne – przewidywanie kierunku, w którym zmierza przyszłość, to część udanego biznesu. Okazuje się, że regularna wymiana papierowych rozkładów nie jest wcale taka tania, jeśli dokładnie to przeliczyć. W dłuższej perspektywie wyświetlacz z e-papierem jest nie tylko tańszy, ale przede wszystkim o wiele bardziej efektywny. Można go aktualizować zdalnie, jest interaktywny, pokazuje, gdzie autobus jest w danej chwili i kiedy przyjedzie. To cenne informacje dla kogoś, kto czeka. Kawałek papieru tego nie zapewni.


A może teraz czytnik e-booków?
Co prawda to nie jest film, ale na razie to najlepsze, co mamy. Lummico pracuje nad czytnikiem e-booków, który będzie pełen niespodzianek. Jest jednak mnóstwo planów i nieskończona liczba zastosowań. Możliwości są nieograniczone. Już dziś tagi Lummico stanowią atrakcyjny dodatek do coraz szerszej oferty Riverdi.
Produkty z e-papieru
ODKRYJ NASZĄ
Whitepaper
Osiągnij idealną interakcję użytkownika z wyświetlaczem dzięki odpowiedniemu czujnikowi Touch Sensor IC. Czy kiedykolwiek zmagałeś się z problemami związanymi z fantomowymi dotknięciami lub certyfikacją? Rozwiń swoje prace B+R jak profesjonalista dzięki naszemu Whitepaperowi!



